Strona 1 z 212

Ktoś zamiast Kogoś… Nigdy

Autor: Pluszak | Data: 30 kwi 2008 6:19 |
czytano: 218x

Było trochę luźniej przez dwa ostatnie dni. Była przeprowadzka, prace nad wyglądem tego pamiętnika które się jeszcze nie skończyły, ale i był czas na przemyślenia…

Wczoraj jak zwykle późno udało mi się zasnąć, po pierwsze oglądałem sobie film 39,5 – doskonała rozrywka. Ciekawe czy jeszcze ktoś oprócz mnie oglądał. Jeden z lepszych polskich seriali z doskonałymi dialogami, myślę że kilkadziesiąt tekstów zawartych w tym filmie mogłoby wejść do życia młodych Polaków i zyskać miano kultowych. Przyszły rok pewnie będzie należał do Tomka i Soni, publika ich doceni. Po filmie czas na myśli…

Od kilku dni odkąd pojawiłem się tu chodzi mi po główce taki temat. Nie spodziewałem się że ktokolwiek mnie odkopie, że ktokolwiek będzie miał ochotę czytać co myślę, że ktokolwiek coś napisze i zauważy. Pierwszy raz mogę poczuć się kimś innym niż Panem Nikt. I pierwszy raz nie jest to jedna osoba ale kilka. Nie chcę aby ktokolwiek z Was i kiedykolwiek pomyślał sobie że jest Kimś zamiast Kogoś, albo że zastępuje swoją osobą Kogoś. Każdy z Was wnosi coś do mojego życia i serca, dla każdego z Was w moim pluszowym sercu znajdzie się miejsce. Nigdy nikt nie będzie zamiennikiem kogoś. Każdy z Was jest inny, i każdy z Was znaczy dla mnie dużo. Nie chcę aby ktokolwiek kiedykolwiek pomyślał że Ktoś jest mniej a Ktoś więcej ważny. Cieszę się że jesteście, mam nadzieję że tak już będzie zawsze.

Pierwszy raz mam okazję budować wiele drabinek jednocześnie. Nie boję się tego wyzwania. Może tym razem uda mi się w końcu wyjść z tego głębokiego doła, może w końcu uda mi się o nim zapomnieć. Więcej pracy mam do wykonania i postaram się ją wykonać. Ile czasu to zajmie nie mam pojęcia. Ale jeszcze trochę życia mi zostało wiec mam nadzieję że tym razem się uda.

Wczoraj znów zostałem zaskoczony… na plus. Można by rzec że wczoraj dostałem drugą szansę. Dziękuję Ci Nel że tu byłaś, że przeczytałaś, i że napisałaś. Cieszę się ogromnie z tego powodu. I choć jeszcze nie tak dawno mnie skreśliłaś ze swojej listy teraz odbieram to jako drugą szansę. Bolało, ale potrafię zapomnieć. Pojawiła się iskierka nadziei i zamierzam ją podtrzymać tak aby zrobił się płomyk, a nie zgasić. Cieszę się że Jesteś, mam nadzieję że tak już zostanie. I mam nadzieję że już nigdy nie usłyszę koniec… Żałuję że nie mogę jechać z Tobą na Twój występ, ale myślami będę w Jarosławiu, zgarnij wszystkie nagrody i wracaj szybko. Czekam i na Twój powrót i na rozmowy…

Do Samotnej – jak widzisz nie jesteś samotna. Wokół ciebie jest sporo ludzi, w tym od niedawna ja. Nie myśl już nigdy o samobójstwie żyj i ciesz się życiem nawet jeśli ono jest takie ciężkie. Masz wokół Ciebie Przyjaciół, masz ludzi którzy Cię widzą… wyjdż im naprzeciw… I nie tnij się już nigdy więcej. Nie warto. Ciebie boli, a ktoś kto jest powodem użycia żyletki może i tak tego nie zobaczyć.

Do Rennifer – widzę i Ciebie. Dziękuję za komentarz i dziękuję za mailka, odpowiem popołudniem. Byłem u Ciebie wczoraj. Nie wiem kto jest odbiciem Ty moich myśli czy ja Twoich, ale już wiem że nie tylko ja jestem w dołku. Będzie mi milo jak tu zostaniesz, i będzie miło jak będzie wystarczająco dużo czasu aby Cię poznać.

Młyn

Autor: Pluszak | Data: 29 kwi 2008 6:14 |
czytano: 113x

Wiele się wydarzyło od wczoraj. Generalnie młyn. W główce, w sercu i w blogu. Elementy układanki zaczęły znów pasować do siebie dzięki Wam. Co do jednego mam tylko wątpliwości… ale po kolei…

Wpierw sprawy organizacyjne.

Postanowiłem przenieść bloga pod nowy adres.  Z kilku powodów:
- Rambaldiego zostawię w spokoju, zaistniałem z jego pomocą, a On z moją. Kilka osób poznało Go kim był, a kilka mnie.
- postanowiłem wybrać sobie pluszaczka ( pluszaka ) – po pierwsze to takie bardziej milutkie, po drugie doskonale pasuje do tego co czuję. Ktoś kto lubi pluszaki dołączy go do swojej kolekcji, ktoś kto ich nie lubi będzie przestawiał z półki na półkę lub wywali
- system blogów na Onecie ma jakieś tam plusy, ale ma ich niewiele. Możliwości są bardzo ograniczone. Tu gdzie będę możliwości są większe, można bardziej ingerować w wygląd bloga/pamiętnika i stąd moja przeprowadzka
- na dzień dzisiejszy większość przeniosłem, jest to jeszcze nie poukładane do końca, ale da się przeczytać wiec chyba jest ok.

Mam cichutką nadzieję że Wszyscy pójdą za mną… żal mi zmieniać bloga, żal mi tych wszystkich ciepłych słów które zostawiliście, ale z czasem może i tu się pojawią.

Wczoraj zostałem kilka razy zaskoczony pozytywnie. Było milutko i ciepło za co Wam dziękuję. I choć to nie są zawody jakieś ale napiszę że najbardziej zaskoczyła mnie Pati. Nigdy nie przypuszczałem że mogę być kogoś inspiracją do zrobienia czegoś. Nie przypominam sobie abym gdzieś u kogokolwiek pojawił się w blogu tak jak u Ciebie. Cieszę się że Jesteś, cieszą się że napisałaś coś więcej od siebie. Może uda mi się trochę zmienić Twoje nastawienie do życia, może we mnie zobaczysz swą bratnią duszę… chciałbym nią kiedyś zostać….

Następną miłą niespodziankę zrobiła Kaś. Cieszę się że jesteś, cieszę się że napisałaś. Dziękuję. I Tobie oddam jeden z kawałków mojego pluszowego serca. Wiem już coś więcej o Tobie, i też mam nadzieję że kontakt już pozostanie, i z czasem będę Cię znał lepiej a Ty mnie.

I jeszcze jedna niespodzianka. Co do niej mam mieszane uczucia. Teraz do Ciebie… zapytałaś jak się czuję… I źle i dobrze. Dlaczego źle… bo powiedziałaś koniec. Nie zdążyłem Cię poznać choć jesteś tak blisko. Dwa tygodnie to mało czasu. Chciałbym coś zmienić abyś znów pojawiła się moim życiu. Mnie boli, ale potrafię to przeżyć i znów zrobić krok w Twoją stronę. A Ty ? Pytasz jak się czuję… to miłe, dziękuję. Ale nie wiem czy to tylko takie retoryczne pytanie czy Twój mały kroczek w moją stronę bo… tęsknisz… wiec wiedz że czuję się źle. I jest mi smutno. Ale i czuję się dobrze, i pojawia się uśmiech. Bo są Inni. Inni którzy mnie zobaczyli. Cieszę się że napisałaś, napiszę także do Ciebie. Znów zrobię krok… Zaufałem Ci kiedyś… zaufam i teraz. Może tym razem nie znikniesz….

Nie wiem do końca komu z Was udało mi się zrobić największa niespodziankę, nie potrafię tego zmierzyć. Mam furę myśli w główce, i zarazem krótką noc za sobą. Ciężko się zasypia ze łzami w oczach bo przypomniałaś sobie o mnie Ty i jednocześnie z uśmiechem na twarzy bo jesteście Wy.

Parę chwil…

Autor: Pluszak | Data: 28 kwi 2008 6:08 |
czytano: 290x

Czasem wystarczy tylko kilka słów dzięki którym można poczuć się lepiej… Czasem wystarczy tylko parę chwil których nie zapomni się przez całe życie…

Dziękuję tym którzy są wokół mnie, i dziękuję tym którzy się pojawili.

Dziś króciutko aby Was nie zamęczyć moimi przemyśleniami napiszę słowami utworu grupy IRA

„Bo jest paru ludzi
Bo jest parę w życiu dobrych chwil
Bo jest parę złudzeń
Które warto mieć by żyć
Choć raz tylko raz
Tu na ten świat Bóg nam pozwala przyjść
Bo jest parę w życiu dobrych chwil
Zawsze lepsze coś niż nic”

autor: IRA

p.s. CzyTasia92 może coś więcej o sobie napisać ( tu lub mailem )? Cieszę się że Jesteś.

Zaufanie

Autor: Pluszak | Data: 27 kwi 2008 8:04 |
czytano: 325x

Zastanawiam się jak szybko można zaufać drugiej osobie…? Czy są jakieś granice od kiedy jeszcze nie powinno się ufać, a kiedy już można. Czy to długotrwały proces czy wystarczy chwila aby ufać… Zanim się zaufa chyba musi upłynąć długi okres czasu… może tak jest łatwiej, i może tak mniej boli jeśli ta druga osoba zawiedzie. Wiem że nie ma żadnych granic, tego nie da się jakoś wyznaczyć, i wiem że są osoby które najważniejsze dla siebie tajemnice powiedzą dopiero przy grobowej desce. Ale wiem tez że są osoby takie jak ja, które pomimo swojego doświadczenia, ilości lat przeżytych na tym świecie ufają szybko i bez granic.

Czy im szybciej się komuś zaufa tym szybciej przychodzi rozczarowanie…? A może po prostu trzeba wiedzieć komu zaufać…? A może musi być ta właściwa osoba z drugiej strony której można zaufać. Która z czasem pozna człowieka, zaakceptuje go takim jakim jest, i która pomimo tych jego dobrych i złych cech po prostu będzie istnieć w jego
życiu. Tylko kiedy wiadomo czy to już ta właściwa osoba czy nie… czy już można jej zaufać czy nie…

Zaufania nie da się kupić, nie da się przyśpieszyć tego procesu, trzeba na niego pracować. Czasem tygodniami, czasem miesiącami a czasem latami. Ale można bardzo łatwo zawieść czyjeś zaufanie, można bardzo łatwo je stracić.

Najgorzej jest wtedy jak komuś się zaufa będąc pewnym że to właśnie ta wybrana osoba jest godna zaufania a ona się odwróci. Powie koniec i kropka. Tak jak zrobiłaś to Ty. To boli, inaczej los miał się potoczyć, a inaczej potoczył. Kolejna osoba której zaufałem mocno – skreśliła mnie, ot tak.

A ja i tak pomimo tych negatywnych doświadczeń będę ufał ludziom, pomimo tego że często Ci ludzie nie są tego warci. Ja i tak pomimo tego że często to boli zaufam kolejny raz myśląc że tym razem to właśnie ta właściwa osoba…

Dziękuję Wam bardzo za odwiedziny :) nie przypuszczałem nigdy że w przeciągu kilku dni pozyskam Kogoś kto czyta moje przemyślenia. Z czasem będzie ich więcej, może ktoś coś z nich dla siebie wyciągnie… I dziękuję za wszystkie komentarze, może nie ma ich zbyt wiele jeszcze ale to nie najważniejsze. Najważniejsze jest to aby się na chwile zatrzymać, i zastanowić co można dla kogoś zrobić na plus, a co na minus. Dzięki że Jesteście…

Dylematy

Autor: Pluszak | Data: 26 kwi 2008 6:23 |
czytano: 55x

Pierwsze 24 godziny ciszy. Przez dzień jeszcze nie słyszalna aż tak bardzo. Ale im bliżej jest wieczór tym bardziej cisza staje się dokuczliwa. Pojawiają się tysiące myśli. Dlaczego tak się stało. Co robiłem źle że budowa zawaliła się…? Wiedziałaś dobrze że zależy mi abym istniał w Twoim życiu a Ty w moim. Wiedziałaś dobrze że chcę zbudować Przyjaźń. I wiedziałaś jak bardzo mi na tym zależy. Co dzień starałem się w jakiś sposób Ci to pokazać. A jednak wybrałaś koniec. Dlaczego…?

Pozostały myśli… pierwsze 24 godziny innego Świata… cichego, jak zwykle. Pozostał dylemat… czy powinienem jeszcze powalczyć o Ciebie…? O to żeby istnieć w Twym życiu… Czy powinienem walczyć o kogoś komu się zaufało? Zaufało na max…? A może lepiej odpuścić…? Tobie dać spokój, Ty sobie żyj swoim życiem a ja będę żył swoim… A jeśli spotkamy się na ulicy…? Może Ty będziesz potrafiła przejść obojętnie, udając że mnie nie znasz. Ale wiedz że ja nie. W końcu znam Cię przecież. I wiem że Ty to Ty. Czy mogę Cię zatrzymać…? Czy udawać że nie widzę… ? Czy mogę zabrać Ci trochę Twojego czasu i Życia…? Czy po prostu skreślić tak jak Ty mnie…? Ze Świata Żywych znów powracam do Świata Umarłych. Mojego Świata ciszy. Jest mi smutno, nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo. I
cisza, znów ta cisza…

Czy kiedyś to się zmieni? Czy kiedykolwiek będę miał pewność że jak już Ktoś się pojawi to nie zniknie po dwóch tygodniach, miesiącach i latach? Tyle słów posyłam w próżnię. Tyle razy żyję nadzieją i tyle raz widzę że coś co istnieje dla innych nie może zaistnieć dla mnie. Sfera marzeń… a życie toczy się dalej. Coś się kiedyś zmieni… chyba… ale czy starczy tego życia ?

Tak blisko i tak daleko…

Autor: Pluszak | Data: 25 kwi 2008 6:43 |
czytano: 64x

Dziś trochę o mnie, o Tobie i o czymś co nie zaistniało tak jak powinno…

Nie zdążyłem Cię poznać. Jesteś tak blisko i tak daleko. Prawie dwa tygodnie widziałem znów kolorowy Świat dzięki Tobie, który znów traci barwy. Nie wiem na ile je straci, Ty powiedziałaś koniec ale wiedz że ktoś inny mnie zauważył. Tobie już nie jestem potrzebny.

Misternie budowana drabinka po to aby wspiąć się na Twój mur zawaliła się. Jednym słowem skreśliłaś mnie z listy obecności, jednym kopem zburzyłaś to co budowałem. Starałem się być panem idealnym, wyszło pan nikt. Kop. Przeżyję… chyba. Ktoś inny mnie zobaczył.

Zastanawiam się czy mieć Znajomych, mieć wymarzonych Przyjaciół to naprawdę aż takie trudne do spełnienia…?

Kolejna próba zbudowania Przyjaźni nie wyszła. Koło toczy się dalej, zwolniło trochę bo byłaś Ty, a teraz znów nabiera rozpędu. Do czasu aż znów spróbuję je zatrzymać. Z każdym razem coraz mniej sił. I z każdym razem coraz dłuższe przerwy. Teraz muszę znów się pozbierać, pozbierać szczeble drabiny. I znów zacząć budowę… Ale to już nie będzie dla Ciebie. Ty tego nie chcesz. Być może spotkamy się kiedyś na ulicy. I co wtedy…? Mam przejść obok Ciebie obojętnie..? Mam udawać że Cie nie znam…? No tak, nie znam Cię przecież, nie spotkaliśmy się nigdy, ale wiesz jak wyglądam a ja wiem jak wyglądasz Ty. A teraz koniec. Niepotrzebny Ci do szczęścia. Pozostały niespełnione marzenia… wspomnienia… i złudzenia… miało być kolorowo, zrobiło się szaro….

Natura nie lubi próżni. Ja też nie. Nie lubię słuchać ciszy, choć słyszę ją tak często. I choć Ty żyjesz obok, nie masz dla mnie już czasu wiedz że są inni. I prędzej czy później spełnią się moje marzenia…

Dziękuję bardzo za wczorajsze dłonie. Wczoraj kiedy przeczytałem „to koniec”, było mi smutno, ale w tym samym czasie pojawiły się słowa „danceforever”. Trafiłaś w 10. Dziękuję. Mogłem się uśmiechnąć…Dziękuję i Izie za mailika. Bilans strat i zysków… jeden porządny kop i dwie wyciągnięte dłonie. Jest mi lepiej… pan nikt dla jednych, i pan widoczny dla drugich… tym razem waga przechylona na plus. I oby tak zostało…


...

 

Pozycjonowanie i optymalizacja: www.jamirko.com

ksiazki | laptopy | unia | fotograf ślubny lublin | fotograf lublin | piekarnik mastercook | zespół muzyczny warszawa | Noclegi w Łebie | szkółka drzew i krzewów ozdobnych | wycena nieruchomości kraków | działki szczecin | prawo jazdy katowice | projektowanie ogrodów poznań | ortodonta gdańsk | sauny części do maszyn budowlanych | malopolskie | miasta | mazowieckie | lubelskiedarmowa bramka sms | wynajem autokarów | Nimportequi serial online | Potrzebujesz specjalisty do Przegrywanie VHS na DVD ? Polecamy Hudy-Studio! | Stawiam na Tolka Banana | drużyna a serial | Inżynieria Ekstremalna | Horror filmy online | Trzecia planeta od słońca seriale o | viiilo1a | klasa1j | forum | ricopolska | cya clan | powerbboying