Przyjażnie współpracowników
Autor: Pluszak | Data: 27 maj 2008 6:29 |
czytano: 239x
Czy może zaistnieć przyjaźń pomiędzy współpracownikami? Teoretycznie tak, przecież spotykamy tą samą osobę codziennie w pracy, często z nią przebywamy, rozmawiamy. Ale nie zawsze można porozmawiać na dowolny temat, czasem różnice poglądów są zbyt duże, czasem lepiej wiele tematów pominąć milczeniem. Czasem różnica wieku jest na tyle duża że mimo wszystko trudno się porozumieć. To również dwa różne Światy, Młodszy i Starszy. Rozmowy, tak, tylko często są to lużne rozmowy na lekkie tematy, a często tylko skinienie głowy, bo coś co dla nas jest ważne dla współpracownika okazuje się drobnostką – i odwrotnie. Często koledzy, koleżanki są tylko w pracy, i nawet jak mijają kolejne miesiące pracy to poza pracą koleżeństwo się kończy. Wychodzą z pracy, pędzą do domu, zajmują się swoimi sprawami. Ciężko w takim przypadku o Przyjaźń.
W mojej pracy jest podobnie. Koledzy – tak, ale nic więcej. Dwóch zajętych swoimi sprawami, jeden, choć ma dużo lat zachowuje się jak… ech…, brak słów. I jeszcze dwóch, różnica wieku spora, ale to mi akurat nie przeszkadza, rozmowy tak, o drobiazgach, ale nic więcej. To raczej koledzy do alkoholu, widzą Świat przez alkohol… Przyjmą każdego, polubią, porozmawiają – ale najlepiej przy alkoholu, a mnie nie interesuje taki typ ludzi. Porozmawiać tak, ale nic więcej. Więc nie ma szans na coś więcej niż znajomość, znajomość taką która kończy się po pracy.
Czasem udaje się w pracy znaleźć taką osobę z którą można się dogadać. Z którą łatwo nawiązać kontakt, znajomość, a z czasem przyjaźń. Jeśli to duża firma, pracujemy na tyle długo to można sobie wyrobić i opinię o współpracownikach, i zdobyć ich zaufanie. Z mojego otoczenia znam takie znajomości które przetrwały lata. Ludzie nie pracują ze sobą kilkanaście lat, zmienili firmę, czasem miejscowość, a jednak mają czas na spotkanie. Czy to w domu u kogoś, czy w kawiarni przy kawie czy lodach, czy na wspólnej wycieczce.
Patrząc z perspektywy mojego doświadczenia wydaje mi się że chyba łatwiej było kiedyś o takie znajomości które nie kończyły się wraz z godzinami pracy. Chyba jednak ludzie mieli więcej czasu, mniej uganiali się za pieniędzmi, i szybciej potrafili docenić współpracownika w swojej firmie. Niestety teraz w większości firm jest albo duża rotacja ludzi, nie ma czasu na znajomości, albo ludzie przychodzą po prostu do pracy, wychodzą, i zajmują się sobą, swoimi problemami, nie mają czasu dla innych…
Optymistycznie… po wczorajszych rozmowach mój humor zdecydowanie się poprawił. Nie wypadłem z drogi która prowadzi do zbudowania Przyjaźni, i nikogo nie straciłem. I choć was tu nie widać idziecie nadal wraz ze mną…
Pesymistycznie… dzisiejsza noc, kolejny sen. Jeden z takich które nie lubię jak się pojawiają. Sygnalizują śmierć… nie wiem kto, nie wiem kiedy, ale to Ktoś kogo znam. I pewnie w przeciągu kilku dni się dowiem… chciałbym aby choć raz nie sprawdził się taki sen…







