Pierwszy miesiąc – bilans

Autor: | Data: 23 maj 2008 6:42 |
czytano: 224x

Dziś mija pierwszy miesiąc mojego pisania. I mało i dużo. Mój pierwszy i ostatni blog, moje pierwsze wejście w Świat Przyjaźni. Wymarzony, wyczekiwany. Do niedawna nie istniejący dla mnie. Co się pozmieniało przez ten miesiąc…? Chyba sporo, z jednej strony patrząc dostrzegło mnie kilkanaście osób, część z nich niestety zeszła z mojej drogi, pojawili się tylko chwilowo. Ale poza Psotką i Kuleczką które znam wirtualnie od kilku lat pojawiło się kilka osób które dają mi nadzieję że i dla mnie może zaistnieć Przyjaźń. Jestem zawieszony w próżni, bujam się pomiędzy oczekiwaniem a spełnieniem marzeń. Bo z jednej stron wiem że Przyjaźni nie da się zbudować w jeden dzień, na to trzeba czasem wielu miesięcy, lat, a z drugiej stron patrząc wciąż jeszcze pojawiają się łzy bo mam wrażenie że mi tego czasu zabraknie.

Zostawiam wiele czytelnych wskazówek, jasny przekaz tego czego mi brakuje, wiele marzeń niespełnionych z mojego życia, piszę o tym jak być idealnym, a jednocześnie mam wrażenie że sam taki nie jestem, choć staram się wkładać serce w to co robię gdzieś tam krąży myśl że czegoś brakuje, coś robię nie tak jak trzeba. Bo w końcu upływają kolejne dni, miesiące i lata. Szukam stabilności, a stabilności wciąż brakuje. Może teraz coś się zmieni… może teraz Ci którzy pojawili się na mojej drodze pójdą dłużej wraz ze mną…? Może w końcu i dla mnie zaistnieje prawdziwa Przyjaźń, a nie tylko jej złudzenia i wizje…

Tak jak pisałem zrobiłem porządki w kontaktach, g-g, telefonie. Jeszcze na naszej-klasie muszę zrobić. Sporo kontaktów zostało przeniesionych do archiwum. Nie odzywają się o długiego okresu czasu, ich strata. Jest miejsce dla Was. To dzięki Wam przestałem słyszeć ciszę… jak na razie, obym już jej nigdy nie słyszał… Dziękuję za wszystkie wpisy, za pozdrowienia, za maile. Znów mogę mieć nadzieję na spełnienie marzeń, znów mogę poczuć że nie jestem sam… Pierwszy miesiąc dobiega końca. Kiedy ktoś zapyta „warto było” ? Odpowiem warto. Zaistniałem… czas wejść w drugi miesiąc… kto pójdzie ze mną…?

Literki

Autor: | Data: 22 maj 2008 7:35 |
czytano: 201x

Czy literki mogą przekonać Kogoś do czegoś? Ile literek potrzeba aby pokazać Komuś że jest ważny, potrzebny, kochany…? Czy za pomocą literek można zrobić coś co docenią inni? Tysiące pytań na które ciężko odpowiedzieć, bo z jednej strony patrząc w końcu to tylko literki. To nie to samo co Świat Realny, w literkach nie widzę koloru Twoich oczu, nie znam Twych dłoni, Twojego ciepła, nie wiem jak się zachowujesz w środowisku innych ludzi, nie znam Twojego uśmiechu, Twoich łez, nie znam Cię zawstydzonej, radosnej, nie znam reakcji na różne sytuacje, nie mogę przytulić, nie mogę być blisko… wiele się nie da… W końcu to tylko literki. Ale można do nich wracać kiedy się chce i ile się chce, można czytać tysiące razy. Tylko czy one wystarczą…? Być może tak, być może nie, być może nic nigdy nie zmienią, a być może że dzięki nim zrozumiesz że można coś zmienić, że jesteś Kimś, że Ktoś Cie potrzebuje…

Czasem przychodzi taki dzień kiedy literki zamieniają się w słowa mówione. Czasem przychodzi taki dzień że wsiadasz w pociąg życia. I pędzisz na złamanie karku do znajomego, Przyjaciela. Przejeżdżasz pół Polski, przejeżdżasz pół Świata aby się z Nim spotkać. Zobaczysz uśmiech i łzy w oczach swojego Przyjaciela. Poczujesz jego oddech, poczujesz jego dotyk. Wpadniesz w jego ramiona i będziesz tak tkwił i myślał – niech ta chwila nigdy się nie kończy… Literki zamienisz w słowa… będziecie cieszyć się szczęściem jak dzieci. Bo dla prawdziwej Przyjaźni nie ma znaczenia wiek, odległość czy wygląd. Liczy się czas który Ty chcesz poświecić Przyjacielowi, liczy się czas który Przyjaciel da Tobie… Czasem wsiądziesz do pociągu tylko raz, będzie to tylko jedyne spotkanie, nie pasujecie do siebie. Bywa i tak, zostaną znowu literki, lub cisza. A czasem po pierwszym spotkaniu przychodzie kolejne, kolejne, i kolejne. Nie będziesz liczyć już spotkań, będziesz liczyć czas który upływa pomiędzy jednym spotkaniem a drugim, będzie dużo literek… Będzie Ci dobrze, bo wiesz że choć teraz są tylko literki to znów nadejdzie taki dzień że wsiądziesz w pociąg i zobaczysz swojego znajomego, Przyjaciela. Znów usiądziesz z Nim twarzą w twarz, będzie uśmiech i łzy…

A dla mnie literki mają wielką wartość. Choć w większości wiele opiera się tylko na nich, wiem już że są potrzebne. I dla mnie i dla Was. Mi pozwalają wierzyć w to że mogę być kimś, że jestem widoczny dla Innych, a Wam literki mogą przekazać Pluszowego wizje Świata Przyjaźni. Dzięki literkom mogę postarać się zrobić coś dobrego dla Innych, nawet jeśli to tylko literki i dzieli nas odległość, dzięki literkom zapominam o ciszy, ciemnym kącie w pokoju, samotności… Dzięki literkom zyskałem Was, i wiem że dzięki literkom zyskam Przyjaciół. Wierzę w to, to tylko kwestia czasu. A wszystko jest na dobrej drodze… i choć jeszcze kilkanaście dni temu ta droga była pusta, teraz spotykam coraz więcej Was…

Wczorajsze literki pisane rankiem wywołały duży odzew. Dziękuję. Drastyczny temat, ale nie da się go pominąć, słysząc jak wiele młodych ludzi się tnie. Nie mogę niestety nikogo trzymać za rękę, nie mogę zbawić całego Świata, zabronić tego jak Rodzic, znajomy, Przyjaciel. Ale mogę wierzyć że być może i tym razem moje literki dały Ci do myślenia, refleksji… Co warto zmienić, jakim być, co jest złe, zbędne i niepotrzebne, a co dobre dla Ciebie, dla Kogoś… I choć nie mogę  stanąć z Tobą twarzą w twarz, poprosić – nie rób tego, zatrzymam się, porozmawiam, tak często jak będziesz tego potrzebować. Korzystaj z tego jeśli chcesz…, nawet jeśli to tylko literki…

Cięcie kontra coś dobrego…

Autor: | Data: 21 maj 2008 6:53 |
czytano: 817x

Zastanawiam się jak pogodzić chęć napisania o wczorajszym 39,5 z tematem na który obiecałem napisać. Z jednej strony 39,5 – doskonała rozrywka dla każdego, z drugiej cięcie. A wiec tym razem sobie odpuszczę 39,5 i tak jak obiecałem napiszę o cięciu.

Ostatnimi czasy często słyszę że Ktoś młody używa żyletek po to aby się ciąć. Zastanawiam sie zawsze po co to robi. Jaki jest powód. Czy to chęć zwrócenia na siebie uwagi otoczenia, czy chęć zaimponowania otoczeniu, a może chęć pozostawienia na sobie wrednych blizn które kiedyś będzie się chciało usunąć. Być może tym cięciem Ktoś chce przekazać coś komuś…” hej Ty, patrz, dziś jestem, a jutro jak się dobrze potne to mnie nie będzie….” Tylko jest jedno ale… czasem Ktoś kto chcemy aby to zauważył ma to gdzieś…, jest zajęty sobą, nie widzi innych. Nie ma czasu. Ty chcesz zrobić coś aby zaimponować, a Ktoś i tak tego nie zauważy. Na pewno może być wiele przyczyn chęci cięcia. Chęci zadawania sobie bólu. Ale tak samo jak jest wiele powodów do cięcia, tak samo jest wiele innych możliwości do tego aby uniknąć cięcia, a rozwiązać dręczący nas problem. Czasem wystarczy szczera rozmowa ze znajomymi, czy z Przyjaciółmi, a czasem rozmowa nawet z obcą osobą, bo tak jest łatwiej. Jeśli znajomi nie mają czasu, porozmawiać z kimś całkiem obcym. Kimś kto dostrzega takie problemy jak cięcie, Kimś kto znajdzie czas na ich rozwiązanie.

Cięcie za pomocą żyletek, czy jakichkolwiek innych ostrych przedmiotów nie wnosi do życia absolutnie nic, nic poza bólem fizycznym i bliznami. To że dziś masz ochotę się ciąć, bo masz taki a nie inny problem, nie oznacza tego że jutro też będziesz mieć taki problem. Jutro problem może zniknąć, bo albo sam go rozwiążesz, albo Ci ktoś pomoże, a blizny zostają. Jaka to przyjemność zaszpanować przed chłopakiem czy dziewczyną tym że masz „płotek” z blizn na rękach czy nogach…? Żadna. Następnym razem zastanów się czy naprawdę warto zadawać sobie więcej bólu, więcej cierpienia, skoro i tak już cierpisz z jakiegoś powodu.

Zamiast cięcia można także wymyślić sobie zupełnie coś innego. Ja też mógłbym sobie wziąć żyletki i się ciąć, bo mój Realny Świat nie istnieje, bo często ludzie obiecają coś a nie dotrzymają słowa, bo ktoś komuś zaufam z czasem ma to zaufanie gdzieś… Ale wymyśliłem sobie że zamiast żyletek będę robił coś dobrego dla innych, nawet jeśli nie znam tych innych, nawet jeśli są gdzieś daleko. I tak jak Ty czasem masz ochotę upuścić trochę swojej krwi, ale używasz żyletek czy noża, ja również upuszczam – ale w punkcie PCK. A robię to regularnie od 2004 roku, na tyle często że tej oddanej krwi uzbierało się już 6 litrów. A mam ambicje na więcej. Mam satysfakcję że zamiast rozwiązania moich problemów za pomocą żyletek mogę zrobić coś dobrego. Gdzieś tam u kogoś kogo nie znam płynie sobie malutka cząstka mnie. Nie mam zamiaru się tym chwalić, chociaż kiedy po raz pierwszy dostałem brązową odznakę „zasłużony” prezes PCK mówił że powinienem być z tego dumny. Mam zamiar pokazać Ci że zamiast żyletek można sobie znaleźć całkiem inną alternatywę rozwiązywania jakiegoś problemu. Zamiast szkodzić sobie czy innym, zastanów się co można zrobić dobrego dla innych. Nawet jeśli nie zna się tych innych…

I tu apel do ludzi którzy mają "powody" aby się ciąć… Następnym razem zastanów się co takiego cięcie wniesie do Twojego życia, ile blizn na długi okres czasu, ile ran i blizn zadanych nie tylko sobie ale i Twoim bliskim, którzy widząc to będą zszokowani czy zawiedzeni. Że wybrałaś żyletki, a nie rozmowę… Zastanów co możesz zrobić w zamian. Na przekór sobie, na przekór innym. Zamiast coś szkodzącego sobie, coś dobrego dla Kogoś. To zdecydowanie lepsze i milsze. I zostaje na dłużej w pamięci tych którzy to dostrzegą….

Strach…

Autor: | Data: 20 maj 2008 6:34 |
czytano: 210x

Każdy się czegoś boi. Jedni boją się dentysty, inni bólu fizycznego. Można się bać klasówki, sprawdzianu, egzaminu, zwolnienia z pracy. Wydaje mi się że każdy się czegoś boi. A czego najwięcej? Może wiele z tego strachu jest przesadzone, może na wiele nie powinniśmy tak reagować jak reagujemy. Może powinno przyjmować się rzeczy takie jakie są, no bo co za różnica czy z klasówki dostanie się wyższą czy niższą notę. Ważne żeby nie była najniższa, bo później jest strach przed poprawką. A praca, no cóż, dziś się pracuje tu, a jutro jak pracodawca zwolni gdzieś indziej. Jeśli ktoś chce to teoretycznie zawsze może sobie znaleźć jakąś inną alternatywę. Ale niektórzy jak ja mają zakodowany strach. Strach który wpoiło kilkanaście osób które pojawiło się w różnych momentach życia. Ja też się boję… ciszy, która pojawia się kiedy ktoś na kim mi zaczyna zależeć – znika, i boję się znikania. Często Ktoś z taką łatwością, lekkością palnie coś, my to pamiętamy długo, Ktoś zapomina po kilku dniach. A to obieca że będzie pisał, utrzymywał kontakt – a zapomina szybko, a to powie że nie zniknie, a zniknie szybko. I w takich przypadkach zamiast oduczyć się bać, strach tylko bardziej się nasila.

W moim życiu wirtualnym istnieje kilka osób. Nie widzianych na żywo, ale widzianych na fotkach. Rozmawiamy od kilku lat na różne tematy, czasem częściej, czasem rzadziej, ale kontakt jest. O nie też się boję, bo to że istnieją dzisiaj nie oznacza tego że będą istniały jutro. Bo może coś się stać co spowoduje zapomnienie.

Pojawiły się też „nowe twarze” jeśli tak mogę to określić, są duże szanse na budowanie drabinek aby w końcu wyjść z tych dołów, ale i tu też pojawia się strach. Kto wytrzyma próbę czasu, kto przetrwa więcej niż kilkanaście dni, tygodni… lat… Kto podejmie takie wyzwanie i na jak długo…? I kto zamiast umocnienia strachu swoim zniknięciem pomoże z nim walczyć…? Nie wiem jak Wy, ale ja w końcu chciałbym przestać się bać, bać o to że jak już Ktoś się pojawi w mym życiu, to nie zniknie jak sen…, że jak Ktoś już nawiązał kontakt – będzie chciał i potrafił go utrzymać na dłużej…

Być może strach to kwestia doboru ludzi… Czy pójdziemy do tego dentysty u którego mniej boli, czy do tego gdzie taniej czy bliżej. Czy poświecimy trochę czasu na naukę na sprawdzian, czy pójdziemy na żywioł, i co będzie to będzie. Czy trafimy na Kogoś kto potraktuje nas jak człowieka, będzie potrafił się zatrzymać, porozmawiać, czy na Kogoś dla których będzie się tylko zabiciem wolnego czasu. Niektórzy potrafią sobie zrobić jakąś selekcję, wybrać mniejszy ból od większego, u niektórych jak u mnie ludzie sami się selekcjonują. I choć walczę często o każdego, to z czasem i tak i tak okazuje się że nie każdy tego chciał… a szkoda…


...