Autor: Pluszak | Data: 15 maj 2008 6:38 |
czytano: 239x
Czy warto być szczerym? Warto. Na szczerości można wiele osiągnąć. Dużo więcej niż na mydleniu komuś oczu. Tylko szczerość często potrafi zaboleć. A częściej będąc szczerym możemy kogoś zaskoczyć. Szczerość i zaskoczenie zarazem potrafią przyjść w najmniej odpowiednim momencie. Czasem można usłyszeć coś co czego wcześniej mogliśmy się nie spodziewać. Od kogoś kto nigdy wcześniej nie dawał żadnych sygnałów można usłyszeć coś co jest często szokiem dla odbiorcy. Tak, oczywiście szczerość na pierwszym miejscu, tylko dlaczego tak późno. Im szybciej powiemy coś co chcemy aby ta druga osoba wiedziała tym mniejsze będzie zaskoczenie. A jeśli dopiero po czasie ktoś zdobywa się na szczerość i mówi coś dobrego czy złego zawsze powstają pytania. A co było wcześniej? Czy ta osoba wcześniej nie miała zaufania aby coś nam powiedzieć? Czy może nie uważała nas godnego zaufania aby coś powiedzieć wcześniej. Czasem by się chciało aby ktoś wyciągną rękę, pomógł, w tych dniach kiedy jest trudno, kiedy ma się dołki, ale pomoc nie nadchodzi. A za to nadchodzi szczerość, boląca, i to ze strony najmniej oczekiwanej. Można przeżyć, można, ale zostaje zaskoczenie. Ktoś nas zaskoczył… szczerością. Kiedyś nadejdzie taki dzień gdy wszystko się zmieni… taki dzień zbliża się wielkimi krokami…
Kategoria: Notki publiczne |
Komentarze (1)
Tagi: szczerość
Autor: Pluszak | Data: 14 maj 2008 6:49 |
czytano: 169x
Od kilku dni mam wrażenie jakbym znikał. Nie istnieję dla Świata Realnego, przestaję pomału istnieć dla Świata Wirtualnego. Im więcej możliwości daję ludziom tym mniej mam w zamian. Bywają jeszcze przebłyski, czasem ktoś zapyta o coś ale z każdym dniem coraz więcej ciszy. Może coś robię źle? Tylko co…? Może zanim przestaną mnie widzieć powinienem jeszcze przez wszystkimi zniknąć? Zaszyć się w cyfrowej twierdzy, pokasować ślady po moim istnieniu. Nie wiem czy kogokolwiek interesuje moje życie, nie wiem czy potrafi się zatrzymać na dłużej niż kilka chwil. Na mojej drodze która miała mnie zaprowadzić do przyjaźni pomału robi się pusto. Ile dni jeszcze nią pójdę zanim padnę? Nie wiem, ale siły na wyczerpaniu. Zaczynam mieć pomału dość. Im więcej chcę dać ludziom, tym szybciej oni się odwracają. A może czas na zmiany…? Wynieść się ze Świata Realnego, wynieść z Wirtualnego. Zaszyć się w kącie gdzie i tak nikt nie zaglądnie. I tam już pozostać. Gdzieś jeszcze tli się iskierka nadziei że jeszcze ktoś się pojawi na tej drodze…
Wczoraj przeniosłem kilkanaście „teczek” do archiwum. Kilkanaście osób mniej w kontaktach g-g. I tak się nie odzywają, żyją swoim życiem, po kilku miesiącach czy latach najwyższy czas przestać oglądać zmieniające się statusy. To samo zrobię w telefonie. Zostanie kilkanaście numerów zamiast kilkudziesięciu. Smutne, ale czasem potrzebne zmiany. Od czegoś trzeba zacząć. Najlepiej od porządków. A może format c… i zacząć życie od nowa…? Nie da się, niestety…
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: znikanie
Autor: Pluszak | Data: 13 maj 2008 6:17 |
czytano: 178x
Co jest ważniejsze Rodzina czy Przyjaciele? Ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Według mnie patrząc z perspektywy czasu oba pojęcia są równie ważne. Gdy się ma Rodzinę a niema Przyjaciół, znajomych jest źle. Gdy się ma Przyjaciół a nie ma Rodziny jest tak samo źle. Często Rodzina chce mieć kogoś na wyłączność. I często znajomi, Przyjaciele chcą mieć kogoś na wyłączność. Taka wyłączność prowadzi prędzej czy później do upadku, do zmian. Nie można nikogo zamknąć w klatce Rodziny, i nie można nikogo zamknąć w klatce znajomości. Tak samo nie można, a raczej się nie powinno kontrolować w stu procentach czyjegoś życia. Nie można też starać się kogoś poznać w stu procentach. Każdy ma prawo do odrobiny tajemniczości, do odrobiny wolności. Jeśli zachodzi równowaga pomiędzy Rodziną a znajomymi, Przyjaciółmi taki związek ma dużo większe szanse na przetrwanie. Tylko dlaczego tak mało ludzi toleruje życie kogoś…? To że ma Rodzinę, znajomych, Przyjaciół… Słyszę nieraz a to chłopak zazdrosny o znajomych, a to mąż czy żona zazdrośni o Przyjaciół. I za każdym razem zastanawiam się dlaczego ktoś chce mieć kogoś tylko dla siebie…? Przecież to że czasem spędzi się czas z kimś innym, porozmawia z kimś innym nie oznacza że się kogoś zdradza. Wystarczy zaufać choć trochę komuś kogo lubimy, czy komuś kogo kochamy, dać mu trochę wolności. Jeśli tak się zrobi to zamiast rozpadu jakiegoś związku związek się wzmocni. A często zamiast zaufania i odrobiny wolności słyszy się „kto napisał sms’a”, „co było w sms”, „z kim piszesz na g-g”, „z kim piszesz listy, maile”… ech… zamiast poczucia wolności zakłada się klatkę. A z klatki prędzej czy później ktoś i tak i tak ucieknie.
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: Przyjaciele kontra Rodzina
Autor: Pluszak | Data: 12 maj 2008 6:17 |
czytano: 163x
Ostatnio coraz częściej mam ochotę na porządki. Z każdym dniem coraz mniej siły aby zostawić to tak jak jest, a więcej siły aby zacząć wprowadzać zmiany. Nazbierało mi się przez jakiś okres czasu ileś tam kontaktów na g-g, naszej klasie, ale spokojnie ¾ mogło by nie być. Czasem chciałbym aby odezwał się ktoś inny od tych kilku osób które się odzywają w miarę regularnie. Czekam i nic. Jest cisza. Widzę jak zmieniają się opisy poszczególnych ludzi na g-g, widze jak niektórym przybywają kolejne osoby na naszej-klasie. Ale poza tym nic innego się nie zmienia. A więc ja muszę coś zmienić. Bo mam już dość czekania. I są dwa wyjścia. Skasować się, skasować ich. Skasować się można, zacząć budowę kontaktów od nowa, niech będą tylko Ci którym choć trochę zależy. Skasować ich, można, choć to trudne. Ale skoro ktoś nie odzywa się od pól roku, roku, to po co mam oglądać jego numer? Można by zapytać „a Ty piszesz do Nich” ? A piszę czasem, ale albo udają że ich niema, albo wiadomości nie dochodzą. Na g-g jeszcze może coś nie dotrzeć, ale na naszej-klasie dochodzi. A jednak jest cisza. Nie mają czasu. Nadejdzie w końcu jakiś dzień kiedy wybiorę któreś rozwiązanie. Skasuję siebie, zacznę od początku, albo ich przeniosę do archiwum jak przenosi się teczki kolejnych ludzi. A przede wszystkim zrobię miejsce dla Nowych. Myślę że dobrze czasem zmienić klimat, otoczenie, ludzi. Choć starsze kontakty już nic nie wnoszą do mojego życia nowe na pewno coś wniosą. Chyba czas posprzątać, odchudzić i g-g, i naszą-klasę. Zostawić kilku…
A wczoraj zostałem zaskoczony. Pozytywnie. Przyszedł mój kolega, jeden z tych co odzywa się czasem na g-g. Przyszedł ot tak, zupełnie bezinteresownie. Na kawę. Naprawdę duża niespodzianka i zarazem duży szok. Nie potrzebował absolutnie nic. Miła niespodzianka. Może też doszedł do wniosku że czasem dobrze się przypomnieć w Realnym Świecie…? Pewnie tak. Szkoda tylko że takie sytuacje zdarzają się tak rzadko. Ale trafił w 10. Może i ja gdzieś kiedyś komuś się przypomnę… przyjdę ot tak, bezinteresownie. Tylko komu…?
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: Porządki...?