Błędne koło
Autor: Pluszak | Data: 11 maj 2008 8:01 |
czytano: 147x
Błędne koło toczy się w złą stronę. Może najwyższy czas go zatrzymać. Samemu jest ciężko. Prościej by było aby ktoś pomógł. Wiara w swe siły, samoocena nie bierze się z powietrza. Ludzie pomagają ją tworzyć. Czasem bywa tak że wystarczy ta jedna osoba dzięki której można uwierzyć w siebie, podnieść własne zdanie o sobie. I choć jest tylko jedna osoba można zacząć się uśmiechać, wyjść do ludzi. Jest zdecydowanie łatwiej. Z czasem przychodzą kolejne osoby, więcej uśmiechów. Można normalnie funkcjonować.
A czasem choć szukasz właśnie tej jednej osoby ciężko ją znaleźć. Szukasz oparcia, ciepłego słowa, szukasz jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Nie ma. Kolejni nie mają chwili czasu, pojawiają się na drodze na chwile, pomachają ręką i idą w swoją stronę. To powoduje zamiast uśmiechu zmniejszenie swojej wartości. Chcesz szukać, i szukać, i czekać aż ktoś znowu się pojawi i nie masz już siły. Uciekają kolejne lata. Mijasz kolejne osoby. Zamiast uśmiechów pojawiają się kolejne doły. Nie masz wartości? Żadnej? Jak nisko trzeba upaść aby cokolwiek zmienić…? Co trzeba zrobić aby zatrzymać to błędne kolo Życia, lub aby Ktoś je zatrzymał…?
Kaś – masz rację, taki przyjaciel to pseudo przyjaciel. Takich ludzi jest chyba więcej wokół. Wystarczy jakaś drobnostka, pretekst aby odejść, zapomnieć. Są ludzie którzy mają wielu przyjaciół prawdziwych, ale są i tacy którzy mogą liczyć na takich pseudo. Tylko jak ich rozróżnić…? Kiedy myślałem że to właśnie ktoś będzie tym prawdziwym – odchodzi pod byle jakim pretekstem wyjazd, miłość, ktoś inny po prostu. Realny czy Wirtualny – nie ma znaczenia. Ważne żeby wraz z upływającym czasem nie okazało się że wystarczy drobiazg i ten Przyjaciel zniknie.
Kuleczka – samoocena nie bierze się z powietrza. Jak napisałem powyżej na własne zdanie o sobie mają wpływ otaczający Cię ludzie. Jeśli jest ich sporo bo się jest młodym, chodzi się do szkoły, na
różne dodatkowe zajęcia można i częściej się uśmiechać i łatwiej znaleźć oparcie w ludziach. A jeśli ma się więcej niż –naście lat życia za sobą, jest tylko praca, dom, praca, dom, ciężko znaleźć kogokolwiek kto by wzmocnił Twą samoocenę. Wyjść do ludzi? Tak, ale ile można… Wychodzisz i widzisz „potrzebują Cię jak coś potrzebują” coś pomóc, coś zrobić, coś podpowiedzieć, ale jak już pomożesz – zapominają. To jak długo można wychodzić do ludzi? Jak długo liczyć że coś się zmieni? Jak długo mieć nadzieję…? Z czasem wszystko umiera. I nie chce się już wychodzić po raz kolejny, i nie ma się siły uśmiechnąć. Bo po co się sparzyć po raz kolejny…?
Są wyjątki od tego wszystkiego. Są idealne znajomości, przyjaźnie. Ale ile ich jest… jeden, dwa, pięć. I jak długo będą. Niestety wyjątki to rzadkość. Więcej ludzi jest takich którzy nie mają czasu, odchodzą pod byle pretekstem, jak tych którzy trwają przy Tobie. I są bez względu na to jaki jesteś, czym się zajmujesz, i jakie masz przekonania czy kolor skóry. I tu powstają pytania. A dlaczego nie może być ich więcej? A dlaczego nie można się „zabezpieczyć” w jakiś sposób – jeśli znikną te dwie, trzy, pięć osób niech będą inni… dlaczego mają zniknąć? Bo wszyscy znikają, z czasem. Wiec dlaczego ma być inaczej tym razem. Błędne koło toczy się w niewłaściwą stronę. A niechby choć raz ktoś spróbował pomóc je zatrzymać. Po prostu był do końca Świata i o jeden dzień dłużej. Tyle wystarczy aby zmienić tor koła.
Mija kolejna niedziela, dziś nie ma słów jakiejś piosenki, a za to znów trochę do przemyślenia. Dziękuję tym którzy są ze mną. Nawet jeśli to tylko Wirtualny Świat sami widzicie jakie znaczenie ma Wasza obecność. Miłej niedzieli. Buziaki dla Pań.







