Autor: Pluszak | Data: 13 cze 2008 6:37 |
czytano: 203x
Ktoś kiedyś powiedział że Wiara czyni cuda. Bo jeśli się bardzo mocno wierzy w coś, w Kogoś, w w nastąpienie jakiś zmian aby to coś osiągnąć potrzeba tylko czasu. Wiary nie da się ani policzyć, ani zmierzyć. To stan ducha niepoliczalny. Może być albo płytka, albo bardzo głęboka. Wszystko zależy od człowieka. A człowiek jest tak skonstruowany że musi wierzyć. Albo w coś, albo w Kogoś albo a zmiany na lepsze. Czasem człowiekowi najtrudniej uwierzyć w siebie. Skąd ja to znam… Istnieje także wiara w Boga, Boga występującego pod różnymi nazwami, w zależności od wyznań. Jeśli Ktoś wierzy w Boga, wierzy w kolejne pozagrobowe Życie nie ma znaczenia jak będzie nazywał Boga. Ważne aby wierzył. Mając Wiarę jest łatwiej cokolwiek osiągnąć. Niby niepotrzebny stan ducha, ale wiele daje…
Czasem potrzeba czegoś namacalnego aby uwierzyć. Nie ma dowodów, zmian, nic się nie dzieje jest ciężko w cokolwiek uwierzyć. Jest ciężko uwierzyć w siebie. Ale wystarczy jeden impuls, jeden człowiek aby odzyskać i Wiarę w Boga i Wiarę w siebie.
A ja wierzyłem że kiedyś nadejdzie taki dzień w którym w mym Życiu pojawi się Prawdziwy Przyjaciel. Czekałem lata, różnie bywało, więcej osób zapominało o moim istnieniu niż chciało być w moim Życiu. Upływały kolejne lata. Ciężko było wierzyć w siebie, ciężko było wierzyć w to że można być komuś więcej potrzebnym niż tylko Rodzinie, niż tylko kilku osobom. A Przyjaźń tak bardzo oczekiwana gdzieś tam ukrywała się za rogiem… Teraz to się zmienia. Przybywa Ważnych Osób. Jak napisała Ań i więcej Przyjaciół tym człowiek szczęśliwszy. Ile w tym racji… A ja zyskałem Wiernych Przyjaciół, a co najważniejsze Przyjaźń zadziałała w obie strony. Znów mogę widzieć kolorowy Świat… Tylko czy Ktoś mógłby zatrzymać ten czas…? Podobno Wiara czyni cuda…
A wczoraj znów zostałem zaskoczony. Pozytywnie oczywiście. I to kilka razy. Dziękuję. Zostałem też zaskoczony negatywnie. Ale cóż zrobić, bywa i tak
Kimi Ty także mnie zaskoczyłaś pisząc o spotkaniu w Warszawie
Pozytywnie oczywiście. Nie mówiłem Ci jeszcze że mogę być w Wawce ale wiedziałaś. Ciebie znam najsłabiej. Ale wierzę że to sie zmieni. Jeśli będę w Wawie to myślę sobie że spotkanie jest realne ale oczywiście muszę uprzedzić o tym i Gimi i Nimi. Nie chcę być powodem rozpadu Waszej Przyjaźni, nie chce aby kiedykolwiek Ktoś na Kogoś był zły. A wiem już że w okresie w którym mogę być w Wawie nie będzie ani Gimi ani Nimi
(( Jeśli Gimi i Nimi nie będą miały nic przeciwko to myślę że to jest realne. A jeśli chodzi o Przyjaźń… tak, oczywiście, jestem za, ale wiem że dopiero zaczyna się budowa Przyjaźni z Tobą. Miło i Ciebie zobaczyć na tej drodze na której jestem ja, mam nadzieję że zostaniesz na dłużej…
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: Wiara
Autor: Pluszak | Data: 12 cze 2008 6:38 |
czytano: 321x
Czy wszystko można dokładnie zaplanować? Czy zawsze musi być dokładny plan czegoś… plan pracy, plan spotkań, plan rozmów…? A może plan dotyczy tylko szkoły? Bo przecież teoretycznie tylko w szkole dostaje się podział godzin do których trzeba się dostosować. Czasem w pracy jest jakaś lista zadań które trzeba wykonać. A czasem gdy idziemy na zakupy robimy sobie jakąś listę aby nic nie pominąć. Ale bywają takie dni w których większość tego co się dzieje to całkowity przypadek. W pracy wykonujemy coś co nie było na liście, zamiast do szkoły idziemy do lekarza, zamiast zakupów robionych zgodnie z listą kupujemy tylko kilka artykułów a reszta to dzieło przypadku.
Czasem można mieć jakiś plan w życiu. Wytyczyć sobie jakieś cele i dążyć do ich realizacji. Czasem budowa wspaniałej Rodziny, czasem to posiadanie ładnego domku z ogrodem, czasem dobrego samochodu, czy czasem osiągnięcie wszystkich szczebli w karierze zawodowej. Gdy się czegoś bardzo chce to często udaje się to osiągnąć. Czasem na to potrzeba tylko kilka dni, a czasem wiele lat. Czasem to przypadek, ślepy los powoduje że życie i to co nas otacza zmienia się w przeciągu kilku sekund. Albo wypadek, zdarzenie losowe powoduje nieodwracalne straty, albo wygrana na loterii powoduje że zostajemy zasypani złotówkami dzięki którym można coś zmienić…
Ja również miałem cel. Moim największym celem było i jest posiadanie Prawdziwych Przyjaciół. Takich którzy nie znikną po kilku dniach, tygodniach, miesiącach. Takich którzy będą zawsze. Wytyczyłem sobie jakąś drogę do realizacji tego celu. Między innymi z tego powodu zaistniał Pluszowy Pamiętnik, ostatnia opcja dzięki której można było cokolwiek zmienić, cokolwiek osiągnąć. Czy się udało? Myślę że tak. Nie było żadnego planu jak osiągnąć ten cel. Były marzenia. Ale przypadek sprawił że na mojej drodze stanęłyście Wy. Przypadek spowodował lawinę której nie można zatrzymać. Cieszę się, bardzo. Cieszę się bo wszystko jest ciągle na dobrej drodze, wciąż jest kilka Ważnych Osób a w tym Prawdziwi Przyjaciele. I choć Ich na razie nie mogę zobaczyć w Świecie Realnym istnieją w Świecie Wirtualnym. Ale dla mnie to taki sam Ważny Świat. Prędzej czy później zmieni się w Świat Realny, to tylko kwestia czasu. Nareszcie mogę się uśmiechać, nareszcie mogę zapomnieć o panu Nikt. Przynajmniej na razie. Gdyby to co się teraz dzieje trwało bez końca, mógłbym powiedzieć że udało się. Że cel został osiągnięty. Wszystko jest na dobrej drodze, oby tylko nikt ani nic nie wypchnęło mnie albo Ciebie z tej drogi… Teraz to tylko kwestia upływającego czasu. Czasu który da mi pewność siebie… Czasu dzięki któremu z każdym dniem moja wiara w istnienie Prawdziwej Przyjaźni będzie się umacniać. A ja życzę Wam wielu Prawdziwych Przyjaciół, Przyjaciół na Dobre i Złe…
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: przypadki
Autor: Pluszak | Data: 11 cze 2008 6:40 |
czytano: 199x
W jaki sposób podzielić czas tak aby starczyło dla każdego? Czy można podzielić czas tak, aby każdy był zadowolony? Czasem z tym czasem jest bardzo ciężko. Zdarzają się takie dni w których w standardowe obowiązki, zadania wskakują dodatkowe. Jedne są ważne inne trochę mniej ważne ale trzeba wykonać wszystkie. I w takich dniach bardzo łatwo nie zdążyć z czymś na czas. Kiedy bardzo się staramy zrobić wszystko dobrze, zgrać wszystko, nie pominąć niczego ani nikogo czasem okazuje się że coś lub Ktoś zostało przesunięte, albo trochę w czasie, albo odsunięte gdzieś na koniec dnia. I choć bardzo się chce aby wszystko było jak należy – nie wychodzi. I choć o Kimś myślimy tak samo od długiego okresu czasu, bywają takie dni kiedy nie możemy mu tego okazać dokładnie tak i wtedy jakby się chciało, i jakby Ktoś tego sobie życzył.
A ja bardzo bym chciał aby mieć Przyjaciela na wyłączność. Aby był dla mnie dokładnie wtedy gdy Go potrzebuję. I bardzo bym chciał być dla Niego na wyłączność, być dokładnie wtedy kiedy On mnie potrzebuje. Ale tak się nie da, a szkoda. Zawsze czas znajomych, Przyjaciół trzeba będzie z kimś podzielić. Albo z innymi znajomymi, albo z innymi Przyjaciółmi, albo z chłopakiem czy dziewczyną, albo z Rodziną. To bardzo duża sztuka tak podzielić czas aby starczyło dla każdego. Nie wszyscy to umieją. Mi często nie wychodzi tak jakbym chciał. Ale staram się łapać każdą chwilę Twojego wolnego czasu, każdą literkę i kropkę, staram się w każdej chwili przypomnieć się… „ hey, tu jestem… myślę o Tobie… co u Ciebie…” Szkoda że nie można mieć Nikogo na wyłączność… Szkoda ze nie mogę mieć na wyłączność Ciebie… Nie da się…
Wczorajszy dzień właśnie taki był. Kiedy na normalne codzienne obowiązki nałożyły się dodatkowe. Kiedy człowiek zwany szefem który bardzo rzadko się o cos zwraca, dał wytyczne. Trzeba to, to i to… Powstał duży młyn. Część udało mi się zrobić tak jak było to wymagane, a część nie. Kilka ważnych spraw dotyczących pracy – to się udało, choć z tego dla mnie będą niewielkie korzyści, albo wcale, kilka spraw nie związanych z pracą – to tez udało się dograć do końca i z tego się cieszę najbardziej. A kilka innych spraw niestety czeka… ale te też się uda pozałatwiać.
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: czas
Autor: Pluszak | Data: 10 cze 2008 6:37 |
czytano: 313x
Czasem trudno jest podjąć właściwą decyzję. Co powinniśmy powiedzieć bliskiej na osobie, znajomemu, Przyjacielowi. Która decyzja będzie dobra… czy ta że coś powiemy, nawet jeśli czasem może to zaboleć, czy ta w której jakieś fakty zostaną przemilczane, nie będzie bolało. Czasem jest wielka bitwa myśli. Czy już powiedzieć, czy może jeszcze się wstrzymać. Czy bliska nam osoba zrozumie dlaczego jest tak a nie inaczej, czy Przyjaciel okaże się na tyle dobrym i mądrym Przyjacielem że zaakceptuje to co się dzieje w naszym życiu, nawet jeśli go to będzie bolało. Czasem potrzebny jest jakiś bodziec, jakiś dodatkowy impuls aby coś powiedzieć… Każda prawda, nawet ta najgorsza jest lepsza od omijania ważnych faktów. Gdy już coś się powie to często okazuje się że nic się nie zmienia na gorsze, a bliska nam osoba, znajomy, Przyjaciel traktuje to zupełnie normalnie. I choć czasem go zaboli, życzy nam jak najlepiej. Z perspektywy czasu, doświadczenia wiem że każda nawet najgorsza prawda jest lepsza od ciągłej niepewności, od ukrywania czegoś, wiem też że jeśli przedstawi się sytuację taką jaką jest to często przynosi pozytywny oddźwięk teraz lub w przyszłości. Ale wiem też że pomimo tego wszystkiego pozytywnego czasem trudno się przełamać i coś powiedzieć, trudno wybrać właściwą decyzję bo niewiadomo do końca która będzie właściwa…
Wczorajszy dzień był trudny. Wiem że i Ty miałaś bitwę myśli. Czy powinnaś powiedzieć… co powinnaś powiedzieć. Czy przez to co powiesz nic się nie zmieni. Ja uważam że zrobiłaś mądrze mówiąc o tym co się dzieje… i już teraz wiem że nic się nie zmieniło pomiędzy Wami. Gdzieś tam jeszcze krąży w mojej główce pytanie… czy to na pewno nic nie zmieniło pomiędzy Wami… czy to na pewno nic nie zmieniło pomiędzy mną, a Twoją Przyjaciółką. Wierzę że nie… wierzę że jeśli cokolwiek się zmieniło to tylko na lepsze. Ja miałem dokładnie taki sam dylemat. Taką samą bitwę myśli. Czy powinienem powiedzieć, czy już powiedzieć a może kiedyś tam w przyszłości. Jaki to wywoła skutek… No bo przecież zależy mi na Was obu. Powiedziałem i ja. Wierzę że nic się nie zmieniło… wiem że aby to wszystko poukładać potrzebny jest czas. I wiem że znów nadejdzie taki dzień kiedy Ty będziesz musiała coś powiedzieć, wytłumaczyć, i kiedy podobnie będę musiał zrobić ja. To będzie trudne, ale mam nadzieję że zrozumieją i Ciebie i mnie.
A ja życzę Wam właśnie takich Przyjaciół. Którzy zrozumieją i Was i Wasze decyzje, i którzy nawet pomimo bólu będą potrafili zaakceptować to co się dzieje w Waszych życiach. Życzę Wam wielu właściwych decyzji.
Kategoria: Notki publiczne |
Brak komentarzy
Tagi: decyzje