Moja kochana Whiskas – Epilog – część I

Autor: | Data: 02 sie 2009 7:50 |
czytano: 588x

Pamięci mojej kochanej kotki Whiskas.

Moja kochana kotka Whiskas

Dzisiejsza noc była najtrudniejszą, najkrótszą i zarazem najdłuższą nocą w moim Życiu. To pierwsza noc bez Ciebie. Już nigdy nie usłyszę Twojego mruczenia, już nigdy nie usłyszę delikatnego stukania Twoich pazurków po panelach na podłodze, już nie przyjdziesz nad ranem do kuchni poprosić o miseczkę mleka czy chrupek. W dniu 1 sierpnia 2009 na zawsze odeszła moja kochana kotka Whiskas :( . Spędziła z Nami 17 lat Życia. Tak wiele ludzi przewinęło się przez ten okres czasu w moim Życiu jedni się pojawiali, inni znikali a Ona wciąż była, zawsze Wierna, na dobre i na złe.

W przeciągu 3 ostatnich dni mój Świat stracił kolory, zniknęły doskonale znane mi odgłosy kotki. W sam środek mojego Serca Ktoś wbił głęboko duży nóż. Rana nie do zagojenia. Wciąż Żyję, ale Serce bardzo mocno krwawi i boli. Nie zrozumie tego ten kto nie miał swojego zwierzęcia pod swoim dachem, ten Kto nie mieszkał przez wiele lat z jakimś zwierzakiem. Whiskas była pełnoprawnym członkiem Rodziny. Ba, nawet miała o wiele większe prawa jak domownicy. Zdarzało się Nam nieraz „układać” swoje plany pod kotkę…

W ilu Słowach można opowiedzieć historię siedemnastoletniego wspólnego Życia…? W ilu rozdziałach opisać wszystko to co się działo…? Wczoraj zaczął się kolejny rozdział tego pamiętnika – to już III. Ten rozdział zaczynam nietypowo – od końca, od najtrudniejszych dni w moim Życiu. Nie wiem które to było Życie Whiski. Nie wiem u kogo Ona sobie teraz spaceruje. Ale wiem że utrwalę na kartach pluszaków wiele historii z Naszego wspólnego Życia. Jak to wszystko poukładać? Jak opisać aby było zrozumiałe i czytelne. Literki topią się we Łzach…

Dziś udało mi się zdrzemnąć na może 2 godziny, które i tak były przerywane pobudkami. Dziś znów wylało się wiele łez, łez których nie widział Nikt… W przerwach pomiędzy jedną próbą zaśnięcia a drugą, pomiędzy jednym atakiem płaczu a drugim nasłuchiwałem czy nie usłyszę delikatnych kroków Whiski, czekałem aż wskoczy na tapczan jak noc w noc przez ostatnie kilkanaście lat. Słyszałem wszystko… motory pod oknem, samolot w środku nocy, pierwszy autobus MZK o 4.40… Słyszałem kapanie moich łez… Tylko Jej nie było słychać… :( :(

Nie mogę wziąć czegoś na uspokojenie gdyż nie posiadam. Nie mogę utopić smutków w alkoholu gdyż nie przepadam za alkoholem a poza tym jestem chory i biorę antybiotyki. Momentami udaje mi się na krótkie chwile „wyłączyć” myśli, zająć się czymś innym, ale bardzo szybko myśli i tak wracają do kotki i ostatnich trzech dni Jej Życia.

Łzy wciąż są, pojawiają się co chwilę, to wszystko jest tak świeże, tak bliskie i tak dalekie. Nie mogę uwierzyć, nie dociera do mnie że Jej już nie ma…. Ktoś powołał moją kotkę gdzieś… Zabrał jedno długie Życie, ale czy dał drugie…? Nie wiem… Jeśli tak to oby lepsze… Mam Nadzieję ze w kolejnym Życiu dostanie dobre Serce, bo w tym w którym żyła do tej pory Jej Serce było chore. Mam Nadzieję że wraz z Nowym Życiem dostanie nowy wzrok, gdyż w tym w którym żyła do tej pory straciła wzrok z powodu swojego złego stanu Zdrowia…

Wraz z odejściem Whiski widzę ile rzeczy, faktów jest na NIE. Nie zobaczę, nie usłyszę, nie pobawi się, nie narozrabia, nie pomruczy… NIE, NIE, NIE… same NIE. W myślach przewijają mi się Nasze wspólne chwile, wiele obrazów z całych 17 lat wspólnego Życia. Dlaczego odebrali mi moją Kochaną Najwierniejszą Przyjaciółkę??? :( Dlaczego to właśnie Ona… Nie mogę uwierzyć, nie mogę zrozumieć…

Przez ostatnie 3 dni trwała intensywna walka o Życie kotki. Wizyty u weterynarzy, kroplówki, zastrzyki na wzmocnienie, antybiotyki. Nie pomogło nic. Ani leki, ani prośby o Życie dla kotki… Ostatni obraz jaki mam przed oczami a który widzę najczęściej to kotka leżąca na stole gabinetu zabiegowego weterynarza i pani weterynarz która mówi „kotka odeszła”. Słowa brzmiące złowrogo, Słowa brzmiące jak nieodwracalny wyrok. Iskierki Nadziei – a może pani weterynarz się pomyliła…? A może zdarzy się cud i pani weterynarz jednak usłyszy akcję Serca kotki… Sprawdzała kilka razy… Była głucha cisza… Przegraliśmy tą walkę o Życie kotki…

Szok, łzy, przeplatane z pytaniami „Dlaczego?”. 17 lat wspólnego Życia pod jednym dachem. A teraz Whiski już nie ma. :( Zostało mi dużo wspomnień i fotografii. Zostało morze łez które będą się pojawiały w najmniej oczekiwanych momentach. Została ogromna rana w moim Sercu. Rana która nigdy się nie zagoi. Ogromny Żal… do Kogo…? Sam nie wiem… Moja Kochana kotka odeszła… 17 Lat wspólnego Życia… Kawał czasu…. Dziękuję Whiski za wspólne Życie. Będzie mi Ciebie bardzo brakowało, będę bardzo tęsknił za Tobą…

Podziel się na:
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • Śledzik
  • Blip
  • Flaker
  • Wykop
  • Forumowisko
  • MySpace
  • Twitter
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net
  • Poleć
  • Sfora
  • Spis
  • email
  • Dodaj do ulubionych
  • Linkologia
  • Pinger
  • Yigg

Komentarze (2)

  1. Monika pisze:

    Za każdym razem gdy odchodzi Przyjaciel, umiera część nas:-( odchodząc
    zabiera cząstkę naszego świata,to boli…

    Dobre 0 Słabe 0

  2. Jadwiga pisze:

    Kocham zwierzęta, koty w szczególności. Napłynęły mi łzy do oczu, bo rozumiem Twój ból po stracie kociczki. Sama przeżyłam już niejedno odejście za Tęczowy Most kota – przyjaciela. Moja rada jest taka : na naszą miłość czekają tysiące bezdomnych kotów. Zawsze można ( i trzeba) chociaż jednego z nich uszczęśliwić dając mu miejsce w swoim domu i sercu.

    Dobre 0 Słabe 0

Nowy komentarz


...