Katastrofa TU-154M – Raport Komisji Jerzego Millera – brzoza
Autor: Pluszak | Data: 01 sie 2011 20:42 |
czytano: 816x
5-6 stycznia 2011, Nasz Dziennik
Tupolew ściął brzozę bez utraty skrzydła
„…Nasz Dziennik” dotarł do relacji naocznego świadka zderzenia Tu-154M z brzozą 10 kwietnia ubiegłego roku na Siewiernym. Z informacji, które mężczyzna 14 kwietnia przekazał również prokuratorowi Tomaszowi Mackiewiczowi, wynika, że maszyna ścięła pień rosnącego na trzymetrowym wzniesieniu drzewa, nie tracąc żadnego z elementów.
Jak wynika z relacji Nikołaja Jakowlewicza Bodina, lekarza pracującego w smoleńskim pogotowiu, który w dniu katastrofy samolotu Tu-154M znajdował się na swojej działce przylegającej do terenu lotniska Siewiernyj, w czasie katastrofy panowała gęsta mgła, a widzialność sięgała 30 metrów. Bodin był na działce mniej więcej od godz. 8.00. Około godz. 10.00 (czasu moskiewskiego) kończył pracę i zamierzał wracać do domu. Kiedy nadlatywał polski samolot, stał już przy samochodzie, ok. 100 metrów od świateł przeciwmgielnych lotniska. Bodin najpierw usłyszał szum. Maszyna leciała dość nisko, na wysokości poniżej 10 metrów, ale równolegle do ziemi, ze wschodu na zachód, w kierunku lotniska. Słychać było, jak tupolew „forsuje silniki” (pilot zwiększył ich obroty). Samolot leciał tak nisko, że siła strug powietrza z turbin powaliła mężczyznę na ziemię, na plecy. Chwilę potem maszyna zahaczyła lewym skrzydłem o pień brzozy, która rosła na niewielkim wzniesieniu. Drzewo miało ok. 15 metrów wysokości, a samolot ściął je mniej więcej w połowie – na wysokości 7-8 metrów…”
źródło: Nasz Dziennik, Tupolew ściął brzozę bez utraty skrzydła
29 lipca 2011
Z załącznika (nr 4, geometria zderzenia samolotu) do raportu końcowego Komisji Jerzego Millera wynika że Tupolew zahaczył o brzozę na wysokości 5 metrów 10 cm, spowodowało to utratę fragmentu lewego skrzydła.








