Ropa naftowa w Zatoce Meksykańskiej

wydobcie ropy w zatoce meksykańskiej

Gospodarka światowa uzależniona jest od ropy naftowej. Potrzebuje jej nie tylko przemysł motoryzacyjny, ale także chemiczny, budowlany i inne. Zasoby ropy na świecie są ogromne, ale jej wydobycie jest bardzo szkodliwe dla środowiska.

Ropa naftowa a środowisko naturalne

Najgroźniejsza dla środowiska jest eksploatacja ropy ze złóż bitumicznych i morskich. Obie metody wiążą się z dużą ingerencją w naturalne środowisko i zaburzeniem ekosystemu. W przypadku złóż bitumicznych towarzyszy temu wycinka znacznych obszarów leśnych.

Eksploatacji złóż roponośnych zawsze towarzyszy produkcja dużej ilości gazów cieplarnianych, które wpływają na trwałe zmiany klimatyczne. Wytwarzane są one także w procesach produkcyjnych oraz w czasie wykorzystywania wyrobów ropopochodnych.

Zagrożenie stanowi także transport ropy odbywający się najczęściej drogą morską. Co roku słyszymy o zatonięciu tankowca i powstaniu wycieku, który musi być neutralizowany. Zmiany jednak są nieodwracalne, plama ropy powoduje śmierć ryb, ptaków oraz wielu zwierząt morskich.

Zatoka Meksykańska a ropa naftowa

Zatoka Meksykańska leży między południowo-wschodnim wybrzeżem USA a Meksykiem, na jej obszarze położona jest także Kuba. Wody zatoki zamieszkuje kilkaset gatunków ryb i morskich zwierząt, a wybrzeża są miejscem lęgowym licznych gatunków ptaków.

Z punktu widzenia ekonomicznego Zatoka Meksykańska to ogromne zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego. Władze USA oceniają je na 48 miliardów baryłek ropy i 4 biliony m3. Eksploatowanych jest już kilkanaście złóż a poszukiwania nowych ciągle trwają.

Jak duże jest to zagrożenie ekologiczne, najlepiej świadczy przykład katastrofy platformy wiertniczej Deepwater Horizon eksploatowanej przez BP. Doszło do niej 20 kwietnia 2010 r. Do wód Zatoki wypłynęło ok. 168 milionów galonów ropy, jej plama rozciągała się na obszarze 167 tysięcy km2. Zginęło 11 pracowników, zniszczone zostały nadbrzeża, padło tysiące ryb, ptaków i zwierząt morskich. Do dziś ekosystem Zatoki nie powrócił do stanu sprzed katastrofy, populacja delfinów do dziś jest sześć razy mniejsza. BP zapłaciło ponad 96 mld dolarów odszkodowań i to jeszcze nie koniec.

Po katastrofie USA ograniczyły ilość udzielanych licencji i zaostrzyły kryteria ich przyznawania, zwracając uwagę przede wszystkim na stosowane zabezpieczenia przed wyciekami ropy.

Według naukowców takie działania są niewystarczające i zagrożenia podobną katastrofą ciągle istnieje, a kolejna jest tylko kwestią czasu.

Ekolodzy nieustannie walczą nie tylko o ograniczenie wydobycia ropy naftowej, ale przede wszystkim o zmniejszenie jej zużycia na rzecz odnawialnych źródeł energii. Tylko taka zmiana polityki energetycznej może oddalić widmo katastrofy i powstrzymać emisję gazów cieplarnianych do środowiska. Wobec oporów niektórych państw i koncernów paliwowych jest to zadanie bardzo trudne. Przykład Norwegii pokazuje jednak, że naciski społeczne mogą być skuteczne. Norwegia ograniczyła wydobycie ropy na Morzu Północnym i postawiła na OZE.

Ropa naftowa w Zatoce Meksykańskiej
Przewiń do góry